<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Ach, ten Lejek"> 
<author_1=Maria Zientarowa>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="6">
<date=1954-06-06>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
 Bawiem si przez ten czas w aptek  powiedzia Andrzej.  Jak kto prbowa wchodzi, to ja mwiem zaraz: cebionu nie ma, witaminy A nie ma, witaminy B nie ma, amoniaku nie ma. Jedna pani nawet pogaskaa mnie po gowie, a jeden pan da mi dziesi groszy. O, mama widzi. A jeden pan by zy, powiedzia, e robi propagand jak tam i nic mnie nie chcia sucha tylko wszed do rodka. Ale zaraz wyszed.
 Jazda do domu i eby ojcu nie opowiada  powiedziaa matka Janka szybko.
 Bo co, bo te bdzie zy?
 Te bdzie zy.
W domu ojciec Janka siedzia ponury na fotelu i czyta gazet.
 Czy ze wiadomoci?  przestraszya si matka Janka.
 Hm, hm  odburkn ojciec Janka.
 Co, pewnie Amerykanie zerwali konferencj genewsk? Baam si, e to si tak skoczy.
 Nic podobnego. Bredzisz.
 No, to co si stao?
 Nic. Nic.
 Tata nadepn Kulejkowi na t sam ap, co ja mu przycisnem w drzwiach  odezwa si Janek z kta.  I jeszcze mnie zbi po apach.
 Ten pies si nie uchowa w tym domu  westchna matka Janka.  Gdzie on jest. Mam dla niego plaster.
 Psu na bud plaster  powiedzia ojciec Janka.  Kto to sysza, eby psu plaster nakada. Noga mu si sama rozchodzi.
 A z plastra zrobimy psu bud  ucieszy si Janek.  Niech mama daje plaster. Ja chc zobaczy jak mu si noga bdzie rozchodzia.
 Pies jest pod kiem i prosz go nie rusza  ojciec Janka podnis sie z  fotela. Ja musz jeszcze wyj na chwil co zaatwi.
 Tata jest na nas obraony  stwierdzi Janek, gdy ojciec wyszed.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
